sobota, 11 grudnia 2010

so ironic

Rozmowa o fenomenalnej książce "Antologia. Najpiękniejsze śląskie słowa".

A.: Polecam moje dwa ulubione słowa: "ołberiba" i "szmaterlok".
R.: Szmaterlok! :D
A.: "Motyl".
R.: O kurwa;) Od dzisiaj tego używam. Nikt nie będzie wiedział o co chodzi, a ja się będę lansowała na hipstera;)

czwartek, 9 grudnia 2010

weddinged

Oglądanie zdjęć ślubnych, w tym zdjęcia D. w arafatce na szyi.

Do: Wiesz co, patrzę na zdjęcie D. terrorysty i on jest tak przekonujący, że można się bać. Podejrzewam, że to zasługa dnia, ale ma szaleństwo w oczach.

piątek, 17 września 2010

will travel

K.: Jak było w Pradze?
A.: Fajnie! Pierwszego dnia byłam chora, drugiego padało a trzeciego mieliśmy wypadek.

live and learn

R.: To jest to życie po ślubie? Czy już jesteś zombie?
A.: Tia. wstrząśnienie mózgu. To właśnie jest życie po ślubie.
R.: To nauczka dla nas wszystkich!

czwartek, 9 września 2010

wedding planner V

M: Wiesz co ci się zrobi po ślubie? Odcisk od obrączki! Mi się zrobił, bo jak zginam palec to mi tutaj obrączka uciska, widzisz? To jest dowód, że małżeństwo to ciężka praca.

wedding planner XIV

Coraz bliżej "godziny zero".

A: Wyjmij mi jakieś pieniądze z konta na jutro. Będę musiała zapłacić za fryzjera i kosmetyczkę. Mam tylko 300zł a dziś jeszcze muszę kupić buty.
D: Dobra.
A: [zaglądając na konto] Nie, czekaj. Mam 1300zł. E, to na fryzjera starczy.

środa, 11 sierpnia 2010

pokolenie NFZ

DD: Do dupy jest...
A: To z dupy.
DD: Nooo...
A: Ej, ale przynajmniej nie masz fioletowego balona zamiast stopy!
DD: A ty masz?
A: Nooo...
DD: To z dupy.
A: Tak właśnie jest.
DD: A ja mam nowotwora! Na palcu!
A: Rocznik 82. Jesteśmy najlepsi.

let's do it as they do it on Discovery Channel

D: Ładnie wyglądasz w tej koszuli. Seksownie.
A: W tej w dziwne zwierzątka?
D: W każdej, właściwie.
A: My chyba mamy jakiś korporacyjny fetysz. Ty mnie lubisz w koszuli, ja ciebie w garniturze...
D: I z papierosem!
A: Dokładnie! Może to dlatego, że w naszym świecie nie ma korporacyjnych. Wiemy, że istnieją, widzieliśmy ich na Discovery, ale ich nie spotykamy.
D: Tak, przemykają tylko czasem w niektórych filmach, ale wiadomo przecież, że wszystkie filmy to science fiction.

poniedziałek, 2 sierpnia 2010

bawiąc uczy, ucząc bawi

A.: Lekarze mówią teraz, że to może być zakrzep i wszyscy się trzęsą że on się oderwie i zatka mi coś ważnego.
AR.: Wiem, serce.
A.: Dlaczego akurat serce?
AR.: Bo tak było w "Housie" i teraz wszyscy to wiedzą.

sobota, 31 lipca 2010

parlais vous francais?

A: Czyli jeżeli pojedziemy do Francji, to będziesz umiał się porozumieć?
D: Zasadniczo tak. Droit - prawo, gauche - lewo... Spoko, drogę znajdę.
A: A jak jest "chleb"?
D: Pain. No wiesz - pain in the ass...

wtorek, 6 lipca 2010

Coffee! You can sleep when you're dead!

A.: Właśnie w pracy odpaliliśmy elektryczną kawiarkę. Taką samą jak my mamy, tylko na prąd i ten zbiorniczek na kawę jest przezroczysty. I ma timer i można sobie ustawić że się chce kawę na konkretną godzinę.
D.: Wow, czad.
A.: I rączka się nie topi!
D.: Na pewno to miał na myśli M.L. King mówiąc "I have a dream".

poniedziałek, 5 lipca 2010

moonspell

Po starannym przestudiowaniu i przedyskutowaniu tej strony: www.mooncup.co.uk

A.: Właśnie sobie uświadomiłam, że to właściwie smoczek, tylko bez dziurki i zrobiło mi się trochę niedobrze.
Do.: Auć.
A.:  Zmieńmy temat!
Do.: Dobra. Nie mogę się doczekać kiedy wyprawię się w teren na jakiegoś cupcake'a.
A.: CUPcake'a? :D
Do.: Ojej! Brownie! Niech będzie brownie!

środa, 23 czerwca 2010

our race! white race!

W pracy dowiadujemy się, że w Puszczy Białowieskiej nawet zwierzęta nie mogą przechodzić przez granicę i dochodzi do rozmnażania wsobnego.

Ł.: I dobrze! Nie będziemy mieszać genów naszych polskich łosi z jakimś białoruskim pomiotem!

czwartek, 10 czerwca 2010

Fight the system!

Spuchła mi stopa i kuśtykam.

A.: To jak to działa? Muszę iść do lekarza ogólnego, który da mi skierowanie do ortopedy, do którego dopiero wtedy mogę się rejestrować?
D.: Dokładnie tak.
A.: Super. Cokolwiek mi jest, zdąży się samo wyleczyć zanim się doczekam lekarza.
D.: Sądzę, że właśnie o to chodzi w tym systemie.

wtorek, 1 czerwca 2010

there's a life out there

A.: O wiem! Mogę pograć na PSP zamiast oglądać ten głupi serial!
D.: Albo możesz zainstalować wreszcie Devil May Cry na laptopie.
A.: I grać na komputerze? Człowieku, ja się właśnie staram przestać siedzieć przed komputerem! Czasem naprawdę trzeba wstać sprzed monitora... i usiąść przed konsolą...

czwartek, 27 maja 2010

Dzień Terrorysty

D.: Idziesz?
A.: Czekaj, tylko zdejmę arafatkę.
D.: Dlaczego?
A.: Bo głupio by było wejść w arafatce do kościoła i powiedzieć, że się chce wziąć ślub 11 września.

niedziela, 23 maja 2010

Everybody goes to Bollywood

Oglądamy "Om, Shanti, Om".

D.: O w mordę. Ten film jest...
A.: Epicki?
D.: O nie. Słowo "epicki" nie jest dość epickie, żeby oddać epickość tego filmu!

czwartek, 22 kwietnia 2010

moja kuzynka - moja krew!

A.: To powiedz mi jeszcze czy imć W. będzie ci towarzyszył na naszym ślubie, czy mamy ci wpisać Osobę Towarzyszącą?
H.: Mam nadzieję że będzie mi towarzyszył, choć pewnie znajdzie sporo prawie przekonywujących wymówek :P
A.: Wymówki nas nie interesują. Na razie nas interesuje co napisać na zaproszeniu ;)
H.: Mnie też nie interesują dlatego możecie go wpisać :D

fashionista

D.: Więc mówisz, żeby na imprezie dla znajomych trzymać się klimatu low-key z nutką nostalgii?
A.: Dokładnie. Jedyny minus - nie można do tego puszczać wizualizacji z filmów Tarkowskiego. Ale Tarkowski i tak nie pasuje mi do sukienki.

środa, 21 kwietnia 2010

we're awesome like that

Wymyśliliśmy dowcip z serii "Odpowiedź zawarta w pytaniu" (jak na przykład słynne "Co robisz, Szczepanie?"):

Masz kasę, Innocenty?

sobota, 17 kwietnia 2010

definicje

Znęcam się nad panem z drukarni, który biega tam i z powrotem usiłując uzyskać odpowiedni odcień i połysk druku.

D.: Ale z ciebie bridezilla!
A.: Ej! Ja świruję tylko w drukarni! To chyba printzilla.
D.: Właściwie to chyba najbardziej Virgozilla.

Mężczyźni wolą kobiety piękne od mądrych, bo wolą patrzeć niż myśleć.

D.: No idziesz?
A.: Moment!
D.: Co się dzieje?
A.: Nie mam się w co ubrać!
D.: Przecież idziemy tylko na fajkę! Na huśtawki pod blokiem!

wedding planner XIII

A.: Kochasz mnie?
D.: Jasne.
A.: Nawet pomimo tego, że bierzemy ślub?

sobota, 3 kwietnia 2010

P.S. I love you

D.: Kocham cię.
A.: Czemu?
D.: Boś jest buc!

love and other disasters

A.: Zawsze gdy zwierzęta robią coś głupiego, to znaczy, że chcą się rozmnażać.
D.: A ludzie nie?
A.: A co robią ludzie?
D.: Chodzą na dyskoteki!

wtorek, 30 marca 2010

wedding planner XII

D.: Panie z kwartetu smyczkowego piszą, że mogą zagrać na chórze, albo "ustawić się ubrane w piękne suknie przy ołtarzu i stanowić dodatkowy element wizualny".
A.: Bardzo dobrze. Mniej się będą ludzie gapić na mnie, a więcej na panie.
D.: Nie ma tak! Na moją żonę mają się ludzie patrzeć z podziwem, a nie na jakieś lafiryndy wizualne!

wtorek, 16 marca 2010

biology

Oglądamy "Planet Earth". Na ekranie pokazują się jakieś stwory.
A.: Ale fajne!
D.: I jakie mają miłe pyszczki!
A.: To nie są pyszczki. To są te... no... jak się to nazywa, co jest równocześnie otworem gębowym i odbytem?
D.: Nie wiem. Mównica sejmowa?

sobota, 13 marca 2010

love at first sight

A.: Ej, czy ty mnie za coś podziwiasz?
D.: Oczywiście, że tak.
A.: Za co?
D.: Na przykład za umiejętność przeskakiwania między bezlitosną analizą krytyczną a rozumowaniem indukcyjnym. Za elastyczność myślenia po prostu.
A.: A ja myślałam, że za to jakie mam ładne oczy, czy coś...

środa, 3 marca 2010

wedding planner XI

o. Zbigniew: Bóg wzywa ludzi do miłości. Woła "Zbyyyyszkuuu, Zbyyyszkuuu!" - "Co?" - "Chooooodź! No choooodź!" - "Ale gdzie?" - "Na piiiiwoooo!" - "A, to dobra".

wedding planner X

ks. proboszcz: A więc chcecie wziąć ślub?
my: Tak.
ks. proboszcz: Osobiście?

wedding planner IX / curioser and curioser

To nie dialog, ale historia zbyt dziwna, żeby ją pominąć.

Rozglądaliśmy się za zespołem, który mógłby zagrać króciutki koncert podczas ślubnego obiadu i troszkę go urozmaicić. Skontaktowaliśmy się z pewnym zespołem, odpisał nam gitarzysta. A że jestem ciekawska, natychmiast zajrzałam na jego prywatną stronę. Pośród zespołów w których się udziela, jest jeden o nazwie Spisek. Zamiast standardowego opisu typu muzyki jaką grają, opis zespołu składał się wyłącznie z definicji spisku. Wydała mi się dziwnie znajoma. Na początku myślałam, że to musi być coś z Poppera. Zajęło mi chwilę skojarzenie, że jest to początek artykułu naukowego poświęconego spiskologii w polityce... napisanego przez D.

wedding planner VIII / scyzoryk

A.: Wszystkie sukienki były na mnie za krótkie. Pani w sklepie na mnie nakrzyczała, że mam za długie nogi.
D.: Dobra, idę.
A.: Gdzie??
D.: Przywalić pani, oczywiście.

czwartek, 25 lutego 2010

puch marny, wietrzna istota

D.: Wszystko jest dzisiaj głupie, do chrzanu i won. Jak tylko wrócimy do domu zabarykaduję się z książką i będę pracował nad tym, żeby świat o mnie zapomniał
A.: Ja też mam zapomnieć?
D.: Ty nie jesteś światem, Tyś mym bytem transcendentnym.

nawożenie lasów Azji Południowo-Wschodniej

A.: Nasze dzieci będą nosić pieluszki wielorazowe z wkładką.
D.: To znaczy?
A.: To są takie pieluszki jak pampersy, ale uszyte z materiału. W środku jest specjalna wkładka, którą można wyjąć, wszystko się pierze i używa na nowo.
D.: Coś jak tetra?
A.: Nie, to się robi z bambusa.
D.: Ale bambus rośnie 2 cm na dobę! Będzie się wżynał w pupę!

owoc twojego łona

A.: Będę robić moim dzieciom irokezy jak będą małe. Nie codziennie, oczywiście. Tylko na istotniejsze uroczystości rodzinne.
M.: Do kościoła najlepiej. Takie dwa rogi.
A.: Do kościoła będę im szyć ubranka z koszulek satanistycznych zespołów metalowych.
M.: Sweeet
A.: Na pewno w okresie dorastania zbuntują się przeciwko rodzicom i zaczną chodzić w garniturach i z teczkami i studiować administrację. Będą doskonale zarabiać, mieszkać w luksusowych apartamentach i jeździć na wakacje all inclusive.
M.: Może tak chcesz podstępnie osiągnąć swój cel - kasiaste dzieci, wsparcie na starość.
A.: Na starość będą mi płacić grube pieniądze, żebym ich nie odwiedzała i nie robiła siary.
M.: Albo skarpet.

poniedziałek, 22 lutego 2010

if you're a viper

D.: Okay. Zaczęła ci się wieczorna głupawka. To znaczy, że nie będę miał spokoju dopóki nie zaśniesz.
A.: Sam widzisz! Nie potrzebuję alkoholu! Nie potrzebuję narkotyków!
D.: Ależ potrzebujesz. Uspokajają cię.

czwartek, 18 lutego 2010

please don't stop the music

A.: Układasz płyty alfabetycznie? Znowu?
D.: Lubię mieć porządek.
A.: Ale jak układasz płyty to potem nic nie mogę znaleźć!
D.: To naprawdę nie jest trudne: A, B, C, D... i tak dalej.
A.: Ha! Widzisz! To dla ludzi, którzy akurat pamiętają nazwy zespołów. Ja nie pamiętam. Pamiętam tylko, że to niebieska okładka i że stała w tamtym miejscu, ale teraz nie stoi, bo ja ustawiłeś alfabetycznie. I będę musiała przeglądać wszystkie płyty po kolei i oczywiście ta której szukam będzie na samym końcu bo to będzie... coś na Z... Z, z, z... Ziggy Stardust!
D.: Nie, nie. Ziggy Stardust byłby pod B, jak David Bowie.
A.: Sam widzisz, że to nie ma sensu!

girly

Przymierzam sukienkę ślubną kupioną na allegro za 70zł (okazała sie za mała, niestety).

A.: Boże święty, ile materiału! I jak szeleści! Jaka jest dopuszczalna ilość decybeli w kościele? O, patrz, tu pod spodem jest taka siateczka. Nie potrzebowałeś czegoś takiego do akwarium?

D. [załamany, i tyle]

piątek, 12 lutego 2010

wykształciuchy

A.: Jesteśmy beznadziejni. Dlaczego dyskutujemy o psychologii zachowań bohaterów jakiegoś durnego serialu? Nie powinniśmy dyskutować o psychologii zachowań bohaterów Dostojewskiego? A nie, czekaj. Nie musimy, tam jest wszystko jasno wyłożone.
D.: Poza tym, gdybyśmy dyskutowali o psychologii zachowań bohaterów Dostojewskiego bylibyśmy krytykami literackimi i musielibyśmy popełnić rytualne samobójstwo pod Wieżą Ciśnień.
A.: Hej, przecież nie musielibyśmy publikować naszych przemyśleń!
D.: Nie, ale musielibyśmy żyć z tym piętnem.

czwartek, 28 stycznia 2010

wedding planner VII

M. bada astrologicznie czy data ślubu jest odpowiednia. Nie jest zadowolona.

M.: Żeby się chociaż troszkę dało godzinę przesunąć!
A.: Do przodu czy do tyłu?
M.: To zależy. W związku wolisz tajone emocje czy tajoną agresję?

poniedziałek, 25 stycznia 2010

wedding planner VI

A.: Czy wyglądam nobliwie?
D.: Czemu?
A.: Bo idziemy załatwiać sprawy w kościele, trzeba zrobić dobre wrażenie.
D.: Wyglądasz wystarczająco nobliwie.
A.: "Na głowie kwietny ma wianek..." i tak dalej?
D.: Tak, coś w tym guście.
A.: Ale ja mam czapkę z pomponem!
D.: Nie rzutuje.
A.: [myśli]
A. [na cały głos]:
Na głowie czapka z pomponem
w ręku kubek z coffeeheaven
a przed nią bieży biedronek
co za nią lata - ja nie wiem!

piątek, 22 stycznia 2010

life hunting

D.: http://passent.blog.polityka.pl/?p=656 trzysta. trzydzieści. cztery. szkoły. z. etyką. To jest jakiś pieprzony skandal...
A.: Na całą Polskę?
D.: Si. Na 38 000 polskich szkół.
A.: Mhm. A wiesz, Vermont to całkiem ładny stan i ma blisko do Quebecku...
D.: Podoba mi się. Zmieniam zapytanie w google na "jobs canada".
A.: I "jobs USA". I "jobs civilisation".
D.: I "jobs anywhere else".

środa, 20 stycznia 2010

czapka z pomponem

A.: Ooo, popatrz jaka ładna sukienka! Jak z lat dwudziestych, popatrz! Piękna!
D.: No widzę. Aż ci się pomponik nastroszył z przejęcia.

zombie music

D.: Morphine wydaje nowy album.
A.: Przecież Sandman nie żyje!
D.: No, skoro Nirvana mogła wydać nowy album...
A.: Przecież Cobain nie żyje!
D.: ...to Morphine też może.
A.: To co? Elvis też wydaje coś nowego?
D.: Tego nie wiem. Słyszałem jakieś pogłoski o Mercurym. Na pewno za to wiem, że Hildegarda z Bingen wchodzi do studia z nowym materiałem.

poniedziałek, 18 stycznia 2010

Kajko i Kokosz

A.: No nie wiem... Pewnie nie chcesz, żebym z Tobą jechała. Wolisz się nie pokazywać kolegom w towarzystwie takiej głupiej dziewczyny, grubej jak kaszalot...
D.: Nie jesteś gruba! I oczywiście, że masz pojechać ze mną! "Bez Kokosza się nie ruszam"!
A.: Kokosz to ten gruby?

czwartek, 7 stycznia 2010

przemoc w rodzinie

D.: A kochasz mnie nawet gdy się kłócimy?
A.: A kocham, tylko chcę cię walnąć w łeb.

środa, 6 stycznia 2010

inne światy

D.: takoż i ja rzekę
A.: rzekę odrę?
D.: albo rzekę ospę.
A.: rzekę ospę wietrzną?
D.: bo to wietrzna i zdradliwa rzeka jest
A.: rzeka, którą płynie wiatr i można go nabierać do wiaderka. tylko trzeba uważać, bo brzegi skaliste i urwiste
D.: a wiatr od morza, rzecz jasna
A.: i płynie w góry - dlatego w górach wieje
D.: i potem spływa z powrotem jako halny
A.: ale tylko czasem. dlaczego tylko czasem?
D.: bo górale strajkują i blokują wiatr
A.: czemu strajkują? bo im turyści góry wydeptują?
D.: i patrzą się na owce
A.: i od owiec odrywają się atomy i lecą do oczu turystów. i owiec ubywa
D.: a zadowoleni turyści mają włochate oczy, z których mogą sobie robić sweterki

wtorek, 5 stycznia 2010

wedding planner V

R: Powinnaś założyć polską wersję offbeatbride.
A: Chyba ihatebride...