czwartek, 25 lutego 2010

puch marny, wietrzna istota

D.: Wszystko jest dzisiaj głupie, do chrzanu i won. Jak tylko wrócimy do domu zabarykaduję się z książką i będę pracował nad tym, żeby świat o mnie zapomniał
A.: Ja też mam zapomnieć?
D.: Ty nie jesteś światem, Tyś mym bytem transcendentnym.

nawożenie lasów Azji Południowo-Wschodniej

A.: Nasze dzieci będą nosić pieluszki wielorazowe z wkładką.
D.: To znaczy?
A.: To są takie pieluszki jak pampersy, ale uszyte z materiału. W środku jest specjalna wkładka, którą można wyjąć, wszystko się pierze i używa na nowo.
D.: Coś jak tetra?
A.: Nie, to się robi z bambusa.
D.: Ale bambus rośnie 2 cm na dobę! Będzie się wżynał w pupę!

owoc twojego łona

A.: Będę robić moim dzieciom irokezy jak będą małe. Nie codziennie, oczywiście. Tylko na istotniejsze uroczystości rodzinne.
M.: Do kościoła najlepiej. Takie dwa rogi.
A.: Do kościoła będę im szyć ubranka z koszulek satanistycznych zespołów metalowych.
M.: Sweeet
A.: Na pewno w okresie dorastania zbuntują się przeciwko rodzicom i zaczną chodzić w garniturach i z teczkami i studiować administrację. Będą doskonale zarabiać, mieszkać w luksusowych apartamentach i jeździć na wakacje all inclusive.
M.: Może tak chcesz podstępnie osiągnąć swój cel - kasiaste dzieci, wsparcie na starość.
A.: Na starość będą mi płacić grube pieniądze, żebym ich nie odwiedzała i nie robiła siary.
M.: Albo skarpet.

poniedziałek, 22 lutego 2010

if you're a viper

D.: Okay. Zaczęła ci się wieczorna głupawka. To znaczy, że nie będę miał spokoju dopóki nie zaśniesz.
A.: Sam widzisz! Nie potrzebuję alkoholu! Nie potrzebuję narkotyków!
D.: Ależ potrzebujesz. Uspokajają cię.

czwartek, 18 lutego 2010

please don't stop the music

A.: Układasz płyty alfabetycznie? Znowu?
D.: Lubię mieć porządek.
A.: Ale jak układasz płyty to potem nic nie mogę znaleźć!
D.: To naprawdę nie jest trudne: A, B, C, D... i tak dalej.
A.: Ha! Widzisz! To dla ludzi, którzy akurat pamiętają nazwy zespołów. Ja nie pamiętam. Pamiętam tylko, że to niebieska okładka i że stała w tamtym miejscu, ale teraz nie stoi, bo ja ustawiłeś alfabetycznie. I będę musiała przeglądać wszystkie płyty po kolei i oczywiście ta której szukam będzie na samym końcu bo to będzie... coś na Z... Z, z, z... Ziggy Stardust!
D.: Nie, nie. Ziggy Stardust byłby pod B, jak David Bowie.
A.: Sam widzisz, że to nie ma sensu!

girly

Przymierzam sukienkę ślubną kupioną na allegro za 70zł (okazała sie za mała, niestety).

A.: Boże święty, ile materiału! I jak szeleści! Jaka jest dopuszczalna ilość decybeli w kościele? O, patrz, tu pod spodem jest taka siateczka. Nie potrzebowałeś czegoś takiego do akwarium?

D. [załamany, i tyle]

piątek, 12 lutego 2010

wykształciuchy

A.: Jesteśmy beznadziejni. Dlaczego dyskutujemy o psychologii zachowań bohaterów jakiegoś durnego serialu? Nie powinniśmy dyskutować o psychologii zachowań bohaterów Dostojewskiego? A nie, czekaj. Nie musimy, tam jest wszystko jasno wyłożone.
D.: Poza tym, gdybyśmy dyskutowali o psychologii zachowań bohaterów Dostojewskiego bylibyśmy krytykami literackimi i musielibyśmy popełnić rytualne samobójstwo pod Wieżą Ciśnień.
A.: Hej, przecież nie musielibyśmy publikować naszych przemyśleń!
D.: Nie, ale musielibyśmy żyć z tym piętnem.